Monday, June 15, 2015

Studium szaleństwa w jedenastu tomach - Flowers of Evil

Tytuł oryginału: 惡の華 (Aku no Hana)
Tytuł angielski: Flowers of Evil
Ilość tomów: 11
Autor: Oshimi Shuuzou
Wydawca: Vertical
Gatunek: dramat, thriller psychologiczny

Amerykańskie wydawnictwo Vertical to dla mnie tematyczny odpowiednik naszego rodzimego Hanami - wydają dobre, ambitne tytuły (na szczęście z lepszą korektą niż u Hanami...), o których wiem, że w zasadzie mogę brać je w ciemno. “Flowers of Evil” wpadło mi w oko podczas wizyty w Forbidden Planet, ale wtedy jeszcze manga wychodziła po angielsku, a tomiki nie należały do najtańszych, dlatego postanowiłam się wstrzymać z zakupem. Gdy rok później trafiłam na okazję kupienia całego kompletu w idealnym stanie i atrakcyjnej cenie na jednej z fejsbukowych mangowych grup, nie wahałam się ani chwili.

Kasuga jest cichym, zamkniętym w sobie uczniem gimnazjum, który zaczytuje się w “Kwiatach zła” Baudelaire’a. Pewnego dnia pod wpływem impulsu kradnie strój na wf Saeki - koleżanki, w której się skrycie podkochuje. Świadkiem tego zdarzenia jest Nakamura, socjopatyczna i wyrachowana dziewczyna, która zaczyna szantażować Kasugę, w wyniku czego ten zmuszony jest zawrzeć z nią pewnego rodzaju kontrakt. Dzięki nowej “przyjaciółce” chłopak odkrywa, że ma też drugą, mroczną stronę. A może nie?



Seria liczy jedenaście tomów, zaś fabuła rozwija się na przestrzeni kilku lat. Czytelnik może obserwować, jak uwikłanie Kasugi w swego rodzaju miłosny trójkąt zmienia jego nastawienie do ludzi i do jego samego, jak wytrąca go z równowagi i wyrywa z rutyny jego stabilnego świata. Właściwie jest to pewnego rodzaju studium szaleństwa - i to szaleństwa dotyczącego nie tylko Nakamury, ale też Kasugi, a nawet Saeki. W tej historii nic nie jest czarne ani białe, bohaterowie nie wzbudzają natychmiastowej sympatii ani jednoznacznej antypatii.

Nakamura jest wyrachowaną, socjopatyczną manipulatorką z zacięciem sadystycznym, ale też bardzo samotną, wyobcowaną dziewczyną. Znajomość z Kasugą jest dla niej pewnym rodzajem terapii, choć ona sama początkowo kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy. Kradzież stroju Saeki rozpoczynająca serię powoduje cały łańcuch zdarzeń, które bardzo wpływają na wszystkich - zarówno głównych bohaterów, jak i ich rodziny i znajomych. Związek Kasugi z Saeki oraz z Nakamurą wypalają w nim piętno, którego ślad, jak się okazuje, nosił będzie przez całe życie. Cała historia utrzymana jest w ponurym, raczej depresyjnym tonie, jednak pochłania się ją jednym ciągiem.

Manga jest częściowo autobiograficzna - Oshimi Shuuzou w pojawiających się między rozdziałami wstawkach odautorskich wspomina pewne wydarzenia ze swojego życia, na których oparł fabułę i zarysy postaci z mangi. Przez to, że czytelnik w miarę szybko dowiaduje się o motywach autobiograficznych, dużo łatwiej jest się identyfikować z bohaterami - w moim przypadku właściwie ze wszystkimi, nie tylko z Kasugą.

 


Kreska w mandze jest rewelacyjna - delikatna i bardzo dopracowana, a przy tym szczegółowa. Proporcje postaci są doskonale zachowane, tła rzadko bywają puste - a jeśli już, jest to uzasadnione i absolutnie nie wygląda na lenistwo mangaki. Przewodnim motywem graficznym jest oset - ten sam, który pojawia się na okładce “Kwiatów zła” Baudelaire’a - książki, która również przewija się przez całą serię. Czasem tworzy to wręcz psychodeliczny klimat, który pewnie może odstraszać część czytelników, jednak mnie po prostu oczarował i wciągnął aż do ostatniej strony.


Amerykańskie wydanie wydrukowano na dobrej jakości papierze, przez który nie przebija druk. Nasycenie czerni jest dobre, a marginesy wewnętrzne wystarcząjace, aby komfortowo czytać mangę bez obawy o złamanie grzbietu. Nie dopatrzyłam się żadnych literówek ani błędów. Okładki tradycyjnie są odrobinę za krótkie. ;) Wydawca pozostał wierny japońskiemu oryginałowi, jeśli chodzi o projekt okładek - okładki i grzbiety tomików wyznaczają podział mangi na “sagi”. Całość prezentuje się bardzo ładnie, choć umieszczenie tytułów na różnych wysokościach w różnych “sagach” jest moim zdaniem designerską pomyłką - tak jednak było w oryginale, tak też jest w wydaniu Verticala.

Czy warto sięgnąć po tę mangę? Absolutnie tak. Zdecydowanie nie jest to lekkie czytadło do poduszki - manga jest raczej trudna w odbiorze i wymaga od czytelnika trochę więcej wysiłku, jednak na mnie zrobiła ogromne wrażenie. Jeśli ktoś ma ochotę na niesztampową, bardzo psychologiczną, trochę mroczną i doskonale narysowaną mangę - niech sięga śmiało po “Flowers of Evil”, a nie zawiedzie się.

8 comments:

  1. W sumie nie znam tytułu, ale kiedyś przy okazji chętnie bym się zapoznała. Z tym, że czuję się bardziej zachęcona opisem fabuły, bo z samych twarzy kreska mi po prostu nie siada z tego co widzę :D - chociaż nie jest źle, bo ostatnio przeglądałam "Psy na mangę" to aż mnie dreszcz przeszedł, tak mi kreska nie siadła, więc tutaj jest raczej tak 'no, może być' ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fakt, kreska jest na tyle specyficzna, że może się nie podobać. Jednak fabularnie - baardzo polecam!

      A jak te Psy, pokusisz się o jakąś notkę u siebie? Planuję kupować Gekkan shoujo Nozaki kun od Yen Pressu, a to z opisu brzmiało bardzo podobnie.

      Delete
    2. Akurat ja przeglądałam tomik na panelu Waneko po japońsku ;D, od kupowania zamierzam trzymać się z daleka na razie ;D.

      Ja jeszcze po cichutku liczę, że może GSN w Polsce się pojawi kiedyś ;w;

      Delete
  2. Mi kreska bardzo się podoba i jestem pewna, że sięgnęłabym po ten tytuł, gdyby dostępny był na polskim rynku. Ba, zachęciłaś mnie do lektury i chyba poratuję się skanami. ^^
    Bardzo przyjemnie czytało się Twoją recenzję! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję ślicznie! :) Serdecznie polecam mangę - mało jest takich, które robią na mnie aż takie wrażenie, jak Aku no hana. Jeśli skusisz się na czytanie skanlacji, daj znać o swoich wrażeniach po lekturze. ;)

      Delete
    2. Więc... przeczytałam całość, tak mnie wciągnęło! Dawno nie czytałam tak intrygującej mangi, która skusiła mnie do korzystania ze skanów (bo tego nie lubię). Całość bardzo mi się spodobała - emocje aż kipiały z bohaterów! Raczej wątpię w wydanie Aku no Hana w Polsce, a szkoda, bo brałabym na 100%. Dawno nie czytałam tak dobrze skonstruowanej mangi z cięższym klimatem, jak dobrze to określiłaś w recenzji, depresyjnym.
      Wspomnę jeszcze, że umieszczenie tytułu na innych wysokościach bardzo by mnie denerwowało na mojej półce - ale jak najbardziej bym się poświęciła.
      Mogę być Ci tylko wdzięczna za tę notkę i uświadomienie mnie o istnieniu takiego tytułu, bo spędziłam przy nim świetnie czas. Poza tym, masz może coś podobnego do polecenia? :D

      Delete
    3. Wow! Bardzo się cieszę, że tak Ci się spodobało! Z podobnych (choć w zasadzie bardzo innych, bo każdy z tych tytułów jest niesztampowy) mang mogę Ci polecić:
      - "No Longer Human" - Usamaru Furuya - o tym tytule szykuje się notka (tzn. dojrzewa w mojej głowie i być może wkrótce ujrzy światło dzienne),
      - "Let Dai" - Soo-yeon Won, manhwa z wątkiem shounen-ai,
      - "MW" - Osamu Tezuka,
      - "Nijigahara Holograph" - Inio Asano,
      - "Solanin" - Inio Asano (wydane w Polsce),
      - "Ikigami" - Motoro Mase (wydane w Polsce),
      - "Welcome to the N.H.K." - Tatsuhiko Takimoto (wydane w Polsce),
      - "Dziennik z zaginięcia" - Hideo Azuma (wydane w Polsce).

      To tyle, co mi tak na szybko przychodzi do głowy. :)

      Delete
  3. Dzięki wielkie, już wiem co czytać w czasie wolnym! :D

    ReplyDelete